2008-08-22 02:53:06 >>
i'm with you
{...}
Ile jeszcze?
Nerwy z żelaza, a cirlpliwosci na wiadra liczonej trzeba by to wszystko ogarnać.
Szczerze?!
Lepiej w brew pozorom...znacznie...a moze to tylko złudzenie...
Ale słów rzucac na wiatr nie mozna, nie raz juz sie przekonałam, i żałuje. Człowiek uczy sie na błedach, ludzka rzecz....
A teraz noc w czterech scianach...takie długie sa noce w samotności...
Co nie zabije to mnie wzmocni, prawda...
Ale oszukiwac sie nie moge...niestety...
Nie moge sie z tym pogodzic ze do tego dopusciłam by moc powiedziec "kocham cię"
I słyszeć na nie odpowiedz taka sama... xD
"Głupi głupku ja Ciebie też"
Chyba se w łeb pierdzielne :)
skomentuj (0)
2008-07-19 20:20:52 >>
happy :)
No i znowu nadszedł czas na napisanie kolejnej notki w stylu wyrwanej kartki z pamiętnika. Mając być szczera wiele się pozmieniało od momentu kiedy zamieściłam ostatnia notkę...
Miedzy innymi:
*mam na koncie swój pierwszy "order"
*sama potrafię przygotować desery
*rozpoznaje większość placków :)
*otworzono mi konto w banku
*byłam sama wpłacić czek na swoje konto bankowe
*umiem sama wypłacać kasę z banku:)
*sama kupuje sobie bilet miesięczny
*Przeprowadziłam się z Michałem do innego domu
*Kuśmirek przyleciała do mnie do Oxfordu
*Mieszkamy z ćpunami ,recydywa i alkoholikami
*Artur mnie przeprosił
*Jesteśmy razem :)))
*Mam zamiar zmienić miejsce pracy
Tak wiec zacznijmy od początku.
Praca cleanera to nic specjalnego ale w momencie kiedy jest straszne "busy" manager na zmianie zdejmuje mnie z zmywaka i każe się przebrać w ubranie kelnera.Tak wiec wtedy działam jako runner. Pomagam kelnera gdy kuchnia wydaje za dużo jedzenia na raz i oni nie potrafią tego jednocześnie zabrać.No i wtedy trafiło mi się przyjąć jedno zamówienie na deser:) I jestem z siebie strasznie dumna ze to zrobiłam:) Jednak jednym z większych przełomów tego miesiąca była przeprowadzka na nowe pokoje.Daleko nie mieszkamy od poprzedniego miejsca, nie mniej jednak ciekawie sie porobiło gdy Moja Ewelinka przyjechała.Okazało się ze mieszkamy z dwoma ćpunami/alkoholikami w tym jeden angol i jeden...ku mojemu zdziwieniu polak (polak jest po wyroku).
Jednak najbardziej mnie zaskoczyła jedna rzecz, której w życiu by mi nawet przez myśl nie przeszła. Z tydzień jak nie więcej temu Artur przeprosił mnie za to wszystko co przeszłam tutaj. Byłam tym tak poruszona ze się rozpłakałam, bodajże nie było wcześniej sytuacji bym otwarcie w jego obecności z tego powodu płakała tak jak w momencie co mnie przepraszał.Ocierał łezki... Duzo rozmawialiśmy ,sporo mi wytłumaczył,lecz żebym odzyskała pełne zaufanie potrzeba czasu
mi.
Częściej się uśmiecham, bardziej szczerze i beztrosko...
A sa chwile gdy czuje się na prawdę szczęśliwa...
skomentuj (2)
2008-06-14 14:30:37 >>
Why?
Dlaczego biednemu zawsze wiatr w oczy wieje...?
Myślałam ze ten okres już dano za mną, niestety sie pomyliłam. A był moment ze czułam niezmierna chęć do ciągłego uśmiechania sie...
Nigdy bym sie nie spodziewała ze może mnie coś takiego spotkać, nie przypuszczałam będąc w Łodzi i spotykając sie z kimś, poświęcając czas i uwagę, ze po jakimś czasie to wszystko w co wierzyłam okaże sie tanim kłamstwem...
Rozczarowanie, złość, wielki żal... a przede wszystkim strach...
Boje sie tego co tu mnie czeka, nie ma przy mnie nikogo z moich, sa tylko ci którzy tu mnie przywitali, i podali pomocna dłoń jak i tez wysłuchali.
Skąd mieć silę i wiarę w ludzi ? Ile razy trzeba przejechać sie na kimś bliskim ,w kimś w kim pokładało sie nadzieje i pełne zaufanie? By móc mieć wszystko głęboko w dupie...
Człowiek jest taki słaby....
Same problemy przez to wszystko, brak funduszy, trzeba szukać pokoju...a prace dopiero zaczęłam.Skad na wszystko wziasc pieniądze... a najgorsze to ze czuje sie tu tak sama ze to bania mała...
Jedna doba rzecz to taka ze już niebawem zobaczę kogoś na kim mi bardzo zależy...
Chce sie uśmiechnąć...
:(
skomentuj (2)